Dodatki na bloga
RSS
czwartek, 22 lutego 2018

Czy jak, już wreszcie mam trochę wolnego, to musi mnie koniecznie, tak cholernie boleć łeb?

Minęło trzy tygodnie odkąd zamknęłam firmę. Ale ten czas leci. Robota jednak nie do przerobienia. Trzeba było gościowi zarejestrować Karty Charakterystyki. Zostały mi jeszcze arkusze medyczne, ale wystarczy na to kilka godzin. Wyrobię się do końca miesiąca na pewno. Trzeba było doszlifować remanenty, złożyć deklaracje. Zapłacić podatki (buuuuuuu) i wysłać te nieszczęsne JPK. System komputerowy musiałam przeinstalowywać bo nie chciały pójść.

Teraz pozostaje mi jeszcze czekać czy Urząd Skarbowy nie wezwie do wyjaśnień. Całe sześć lat mają na to. I rozejrzeć się za pracą.

Mąż wykańcza mieszkanie, jeszcze sporo do zrobienia i przeprowadzka. Byliśmy tak zajęci czym innym, że ta sprawa została zawieszona na całe trzy miesiące.

Na razie śpimy do 8, powoli pijemy kawkę, potem jakieś śniadanko (albo odwrotnie), rozmawiamy. Jeszcze delektujemy się wolnością. Mój kontrahent nie odzywa się na razie. Nie wiem nawet czy zaczął już produkcję.  Ale widać, że stara się być samodzielny.

Przede mną długa lista punktów do odhaczenia. Najtrudniejsze te związane ze zdrowiem ale priorytetem jednak jest znalezienie pracy.

10:41, nie-okrzesana
Link Komentarze (6) »
sobota, 03 lutego 2018

Dziś ogarnęłam mieszkanie. Moja mama by powiedziała, że tylko rynek. Nie dobrze się z tym czuję, ale jestem potwornie zmęczona. Poza tym lada moment przeprowadzka. Lekko mnie to przeraża.

Obiecałam sobie, że kiedyś opowiem wam historię sprzedawania firmy. Dziś jednak nie mam ochoty do tego wracać. Słowo "udało się" najlepiej oddaje całą tę transakcję. Nie zostałam z surowcami, wyrobami i wyposażeniem od których trzeba byłoby zapłacić podatek. Więc to już jest zysk. A, że nie jestem bardzo bogatą kobietą nie ma już wielkiego znaczenia. Jest za to ulga. Zamknięcie firmy wiązało się z bardzo silnym stresem i ciężką pracą fizyczną. Przez ostatnie dwa miesiące harowałam jak stado wołów. Dziś rozwiązałam umowę za lokal i oddałam klucze. Nie muszę już jeździć do tego nielubianego miejsca. Ale przecież trzeba jeszcze zakończyć działanie firmy przed urzędami. Cała ta papierologia. Remanent likwidacyjny. Powiadomienie różnych instytucji z którymi jestem związana umowami. 22 lata to kawał czasu i muszę przyznać, że jednak sporo satysfakcji. Nowy nabywca zrobił świetny interes i wie o tym. Ale nie ma we mnie żalu. Odkąd mój mąż zachorował wiedzieliśmy oboje, że nie dam sobie z tym rady. Poszło w dobre ręce, więc obie strony czują się szczęśliwe. Póki co. Niestety znów nie zrealizuję planów dotyczących wyjazdu na kilka dni w ciepłe miejsce.  Nabywca związał mnie umową o dwumiesięcznej pełnej dyspozycyjności. Wcale mu się nie dziwię. Musi wyprodukować coś, dla stałych odbiorców, co miało do tej pory nienaganną opinię. Powiedziałabym nawet  nieskromnie, że było rewelacyjne. Duże wyzwanie przed nim.

Nabywca zabrał główny telefon, pocztę. Nikt nie dzwoni, nikt niczego nie chce a ja pierwszy raz od dawna czekam na ten śnieg, który ma spaść lada moment.

Jutro zaprosiłam kilka osób do restauracji. Myśleli, że jestem zakopana w remanentach a ja byłam związana klauzulą o poufności. Muszę im ogłosić tę nowinę. Powiedziałam tylko wam, ale wy przecież mnie nie wydacie. Miłej niedzieli.

21:21, nie-okrzesana
Link Komentarze (14) »
piątek, 02 lutego 2018

W ostatnich latach, mój dzień zaczynał się lekko po 6 rano. Jeszcze w łóżku włączałam tvn24 i dosypiając sprawdzałam co wydarzyło się w ostatniej dobie. Poza tym nie oglądam tv prawie wcale. Przed 7 trzeba było szykować się do pracy. Przez ostatnie miesiące było to szczególnie trudne, ze względu na wyczerpanie i krótki dzień. Pracowałam także w weekendy. Nie mogłam doczekać się tego dnia, kiedy nie będę musiała wstawać. Wstanę kiedy się wyśpię, marzyłam. Dziś miał być ten dzień. Obudziłam się o 5:50. wstałam o 6:30. Ale i tak jest ok.

07:40, nie-okrzesana
Link Komentarze (8) »
środa, 31 stycznia 2018

Wracam do siebie. Powoli wracam, choć żyję intensywnie. Od dziś nie mam już firmy.

Tak właśnie wyobrażałam sobie, siebie po sprzedaży firmy.

Zdjęcie użytkownika Summer Time.

Nie zdawałam sobie sprawy jednak, że wygląda to mniej więcej tak:



 A cały proces, czyli ostatnie pół roku, przebiegały właśnie tak

Znalezione obrazy dla zapytania czołganie się w błocie obrazy

13:47, nie-okrzesana
Link Komentarze (9) »
niedziela, 07 stycznia 2018

Wiem, że większość z was próbuje mi pomóc, podnieść na duchu i zmotywować. A nie wszystkie znacie ten blog od początku, a także ten poprzedni już zamknięty.

Dlatego spieszę wyjaśnić, że ja nie mam nic przeciw antydepresantom. I znam z autopsji ich działanie. Pierwszy raz brałam 4 lata , drugi prawie dwa. Trzeciego kilkutygodniowego nie liczę.

Wiem, że na efekty powinnam poczekać ok 4 tygodni. Wiem, że na początku trzeba poradzić sobie ze skutkami ubocznymi, które na ogół mijają i wiem też, że czasami trzeba długo dobierać aż się trafi na "swój" lek.  Ale co najważniejsze, wiem, że potem życie nabiera sensu i jakości.

Dlaczego się więc bronię? Bo tym razem mój stan wynika z określonej sytuacji i liczyłam, że jak ona się skończy to wszystko przejdzie. Niestety sytuacja się ciągnie, a ja radzę sobie coraz gorzej.  Poza tym jestem wyjątkowo mało odporna na skutki uboczne. Najtrudniej poradzić mi sobie z drżeniem rąk, które mocno mnie stresuje a szczególnie w obecności klientów, oraz tendencja do tycia. Za pierwszym razem przytyłam 15 kg.

Dlatego oświadczam uroczyście, że od trzech dni przyjmuję leki. Za chwilę będzie lepiej, wiem to. Jeszcze dokładam sobie przeciwlękowe , żeby nie umrzeć w nocy ze strachu. Być może nawet wybiorę się do specjalisty bo najtrafniej określiła moją sytuację "ja-od-nowa"

Żyję w duuużym napięciu.  Ale mam nadzieję, że wkrótce to się skończy.

Dziewczyny jesteście wspaniałe. Byłoby mi ciężko bez was. Najważniejsze, że rozumiecie.

 

17:58, nie-okrzesana
Link Komentarze (12) »
wtorek, 02 stycznia 2018

Wychodzę z infekcji, wpadam w depresję. Właściwie nie wpadam, tkwię jak w oku cyklonu. Nie panuję nad stresem i zmęczeniem. Końcówka roku jest dla mnie zawsze trudna, ale tym razem jest katastrofalnie. Kompletnie sobie nie radzę. I nawet nie chodzi o to, że obowiązki mnie przerosły ale o to, że odpowiedzialność odbiera mi siły a nikt nie jest w stanie mi pomóc. 

Mąż się stara, przejął mimo choroby, obowiązki w domu. I bardzo cierpliwie znosi moje ataki histerii, złości i płacz.

Nie będę wchodzić w szczegóły bo to i nudne i stresujące. I wygląda nie tak jak sobie wyobrażałam. Jak nie zeświruję w trakcie to pewnie mi odbije po wszystkim, jak spadnie adrenalina.

Mam nadzieję, że następnym razem skutecznie odmelduję pozbycie się firmy. Na dzień dzisiejszy to wciąż jednak nadzieja.

 

16:10, nie-okrzesana
Link Komentarze (12) »
wtorek, 26 grudnia 2017

Był tu taki blog. Blog o nowym życiu, o zmaganiach z codziennością, o dzielnej niewieście.

Blog podpisywany był "Duzabula".

Nie komentowałam go, ale czytałam i mocno sekundowałam autorce.

I co ? I zniknął ot tak? Po tylu latach?

Nie wiem czy został przeniesiony gdzie indziej, martwię się o autorkę.


09:30, nie-okrzesana
Link Komentarze (25) »
poniedziałek, 11 grudnia 2017

Tak mi się wydawało, że być może to już ostatni zakręt przed prostą. A skoro tak, to jak się zepnę, to dam radę i pokażę jak dzielna jestem.

Wciąż jest nadzieja, że to ostatni zakręt ale komplikacje się mnożą.

Mąż ma fatalne wyniki, a może bardziej niż fatalne. Jest się czego bać.

Poczta Polska mnie straszy, za nie zapłacony abonament za radio od 2014. Co jest nie prawdą, bo mam wszystkie wyciągi i wkurza mnie, że nie mam co robić, tylko prowadzić bezsensowną korespondencję z niekompetentnymi urzędnikami.

Szkolenie z JPK w Urzędzie Skarbowym okazało się kompletną żenadą i stratą czasu.

A tu remanent za pasem. I tak o !

Najpierw puściły mi nerwy, nawrzeszczałam w robocie na męża spłakałam się w domu z bezsilności i poszłam spać. A jak się obudziłam po godzinie to okazało się, że angina jak ta lala. No i co? Wyżej doopy nie podskoczysz!

17:59, nie-okrzesana
Link Komentarze (14) »
czwartek, 30 listopada 2017

Walczę:  ze sprzedażą firmy, z JPK -ami , z Kartami Charakterystyki, z prawnikami , z remontem, ze zmęczeniem.

Czasami jesteś tak zmęczona, że twoje worki pod oczami są większe niż cycki –  

19:29, nie-okrzesana
Link Komentarze (5) »
niedziela, 19 listopada 2017

Wczoraj pan Marek Niedźwiedzki zaprezentował kilka utworów Seweryna Krajewskiego w nowym wykonaniu. Z zasady nie znoszę kowerów. Nie bardzo wiem też, kto to Joanna Dark. Wiem, że to ktoś z naszej sceny muzycznej, ale nie kojarzę nic poza tym. No i się zakochałam. Piosenki z mojej młodości, których słuchała jeszcze moja mama. Klimatycznie i nastrojowo. Może po prostu płyta wstrzeliła się w mój nastrój. Ale "Krajewski na dziś" to moja płyta na jesień.

A jak byłam w Empiku to od razu kupiłam najnowszego Zafona i tak bardzo się cieszę, że jest taaaki gruby. Na płytę Wodeckiego i Korteza już zabrakło mi kasy.

Od lat nie chodzę w niedzielę na zakupy, ale skoro dziś wybrałam się już do tego Empiku, weszłam do Tesco po produkty, których deficyt odczuwałam od kilku dni (znów zapomniałam jednak o aptece!) I tak się zastanawiam. Co będą robić te tłumy w niedzielne popołudnia jak zamkną im sklepy?

https://www.youtube.com/watch?time_continue=31&v=Qok7Q-GKJG8

(nie wiem czemu nie wstawiają się filmiki znowu)

21:53, nie-okrzesana
Link Komentarze (16) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 59