| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Dodatki na bloga
RSS
wtorek, 12 marca 2019

 

Raczej Tak. Tu nas nie chcą. Nowego miejsca nie oswoiłam. Jest mi obce, mało zrozumiałe i przez to nie przyjazne. Przy dużym zaangażowaniu Cytrynki udało mi się skopiować wszystko do nowego miejsca. Raczej po to, żeby nie przepadło. Niestety nie udało mi się odzyskać wcześniejszego bloga. Byłby dla mnie ciekawszy. Nie był publiczny. Tam walczyłam z moimi demonami, to była moja terapia. Dobrze byłoby mieć w to wgląd. Powiązany był z pocztą na gazecie z której nie korzystałam, dlatego nie doszło do mnie powiadomienie o jego zamykaniu.

Szkoda, naprawdę szkoda.

Dlatego skopiowałam te wpisy, bo za 10 lat mogą być pouczające dla mnie samej.

Żal mi utraty kontu z Wami, ale też kusi aby, jeśli już, zacząć wszystko od nowa. Jestem w końcu w innym miejscu swojego życia i zupełnie inaczej patrzę na siebie i życie niż dekadę temu.

Jeśli będę coś pisać to może Tu zapraszam każdego chętnego. Na razie jednak spróbuję  się nim zaprzyjaźnić.(z nowym miejscem)

Dziewczyny

Dziękuję Wam za wszystkie te lata spędzone z Wami. Za wsparcie udzielane bezpośrednio ale też za to, że po prostu byłyście.

Dziękuję też za słowa krytyki bo pozwoliły mi pracować nad własnymi błędami i się rozwijać. Choć z moimi dysortografią i dysgrafią nie wygram.

Życie na blogu było przygodą wartą przeżycia.

Wasze poczucie humoru i cenne riposty, nie raz przysparzały mi radości. Nauczyłam się tu patrzeć na sprawy z innej perspektywy niż moja i poznać inne wartości niż ja wyznaję. Nie zawsze komentowałam wszystkie wpisy ale zapewniam, że były dla mnie ważne. Blog był oknem na świat, ale to wy uchylałyście to okno szeroko.

Życzę Nam abyśmy nie pogubiły się w nowych miejscach. A jeśli nawet, któraś z Was  skończy tę przygodę, to zapewniam , że w mojej pamięci zostaniecie na zawsze. (żal mi komentarzy, które się nie przeniosły)

Życzę Wam szczęścia, powodzenia i dbajcie o siebie . Jesteście tego warte.

I już tęsknię.

10:43, nie-okrzesana
Link Komentarze (9) »
piątek, 08 marca 2019

Przeczytałam informację od Bloxa. Uczyniłam dokładnie wszystko jak kazała Cytrynka

a treści przenieść nie umiem, W Blogerze wciąż pokazuje się błąd.

Poproszę o instrukcję jakąś taką dla Debili czy jak?

12:16, nie-okrzesana
Link Komentarze (6) »
piątek, 01 marca 2019

Wiem, że pójdę na skróty. Uprzejmie proszę o wyrozumiałość dla ludu pracującego.

Dziś miałam kryzys. Miałam mammografię zaraz po pracy, byłam głodna, bolały mnie cycki i wjechałam z taką grandą do domu, że chłop uciekł. Tak na marginesie. Ja perfekcyjnie prowadząca dom przez 32 lata wracam do takiego chlewu gdzie mąż emeryt próbuje gospodarzyć, że ręce opadają. Czy można się rozwieść z tego powodu?

Ale do rzeczy, nie mam już zdrowia do pewnych spraw, tęsknię za wami ale ten numer z bloxem odbiera cały entuzjazm. Uprzejmie proszę o przeczytanie wszystkich opinii, przetestowanie i poinformowanie mnie dokąd się przeprowadzacie. Pójdę za Wami, jeśli pójdę w ogóle.

21:28, nie-okrzesana
Link Komentarze (12) »
niedziela, 24 lutego 2019

Kiedy już pogodziłam się z tym, że antydepresanty zostaną ze mną na dłużej, choćby przyszło mi przytyć kolejne 15 kg, mój organizm się zbuntował. Co mi po tym, że będę szczuplejsza a nieszczęśliwa? Grzecznie brałam "małą białą" popijając małą czarną i zaczęło być lepiej.

Brudne okna, brak czystych ubrań i kontaktów z ludźmi uświadomił mi, że ja prawie nie żyję. Owszem w pracy jestem na 150%. Wracam i idę spać. Kiedy ustawiam budzik nie przeraża mnie, że mam wstać o 5 rano. Ale że do czasu pobudki mam tylko 11 godzin. Nie wyśpię się!

Zaczęłam zmniejszać dawkę. Mam nadzieję, że osiągnęłam zadowalający kompromis, maleńka dawka do pewnego stopnia trzyma w ryzach moje samopoczuciem, a jest na tyle mała, że zostawia mi nieco czasu na normalne życie. Ale wciąż mi go mało. Żałuję tych wieczorów przespanych. Moje życie przecieka mi przez palce.

W pracy się układa. Głupie koleżanki zostały przytarte. Poza tym swoją agresję kierują w inną stronę. Nic tak nie jednoczy jak wspólny wróg. Nieprawdaż? Wspólny wróg to korpo dla którego pracujemy. Wszak moim pracodawcą jest "ta" najgorsza sieć w Polsce. Osławiona przez mikrofony i kamery przy każdym stanowisku. Nie wspominając o odcisku palca przy każdym wejściu i wyjściu. Jeśli się człowiek stara i nie ma sobie nic do zarzucenia to raczej nie powinno mu to przeszkadzać, niech drżą Ci którzy mają coś na sumieniu. Ale komfortowo nie jest.

W styczniu osiągnęłam najlepsze wyniki w ilości sprzedaży. Tak jest kiedy człowiek nie wchodzi w układy personalne z innymi, nie tworzy klik i nie zajmuje się plotami. Samo wyszło. Nawet nie wiedziałam, że taki ranking ktoś prowadzi.

W tej pracy nie lubię tej jednej rzeczy. To nie jest już służba dla zdrowia człowieka. To targety, wyniki sprzedaży i wyścig szczurów. Chętnie przeniosłabym się do małej rodzinnej jednostki. W moim mieście takich nie ma.

18:40, nie-okrzesana
Link Komentarze (13) »
czwartek, 17 stycznia 2019

Sytuacja pierwsza : mężczyzna prosi o lek na męską menopauzę. Uświadamia mnie, że nazywamy to andropauzą. Na oko jest przed 4o. Ostrożnie podchodzę do tematu, pytam czy chodzi mu o jakieś konkretne objawy. Może zestaw witamin, czy coś na problemy z erekcją, prostatą? Nie z tym wszystko ok, ma tylko uderzenia gorąca. 

Sytuacja druga: Pani chce kupić termometr elektroniczny z trzema cyframi po przecinku. Mówię, że najistotniejsza jest pierwsza cyfra po przecinku bo czyni różnicę temperatura 36,6 a 37,2 np. Pani oburzona, że ma być trzy po przecinku, przecież chodzi o życie dziecka.

Ale, żeby nie było, że jest tylko wesoło.

Bywa smutno, straszno a czasami naprawdę groźnie.

Nowa dziewczyna wykłada leki. Nie tłumaczy to nikogo, dawki trzeba sprawdzać kilkakrotnie, przy wyciąganiu z szafki, przy "przebijaniu recepty i jeszcze raz gdy podajemy pacjentowi. Stres, zmęczenie przyzwyczajenie..... Poszedł lek w identycznym opakowaniu ale silniejszy o 100%.

Wiedziałam, że pacjent nie umrze ale....

Pojechałam po pracy 21 : 30 w oknach ciemno. Nie będę nękać starszego człowieka, po nocy. Wróciłam rano, nie ma nikogo. Może nie otwiera obcym ? Może poszedł na zakupy? Po dwóch godzinach ta sama sytuacja. Robi mi się niedobrze widzę go leżącego w domu bez przytomności.

Zdecydowałam się na rundę po sąsiadach. Dowiedziałam się, że rzadko tu przebywa, nikt nie ma telefonu, mieszka chyba z jakąś panią (oburzone sąsiadki nie omieszkały mi powiedzieć co o tym myślą , pewnie też samotne) I wreszcie istotna informacja : Był ochroniarzem w Urzędzie Skarbowym. Sobota Urząd zamknięty, ale jest telefon do firmy ochroniarskiej. Odbiera ktoś w Poznaniu. Proszę go o wsparcie, tłumaczę dlaczego to takie ważne. On uruchamia swoje kontakty, choć nie jest łatwo. Biura nieczynne, wszak weekend. I tak po kilku godzinach kilkunastu telefonach udało się. Pan przestraszony ale dumny, że kolega policjant z samego Poznania do niego zadzwonił. Nie nie gniewa się ma blisko, bo dziś stał na ochronie w budynku obok w naszym szpitalu.

I tak jedyny dzień w tygodniu kiedy miałam was odwiedzić, odpocząć i się wyspać poszedł się paść.

Pozdrawiam.

10:26, nie-okrzesana
Link Komentarze (20) »
sobota, 29 grudnia 2018

Jako osoba od lat nie obchodząca świąt, nie świruję przed, nie miewam stresu z tego powodu. Jedynie korzystam z dni wolnych. Rzeczywiście jest to okazja do spotkań towarzyskich i rodzinnych. Tyle dni wolnych pozwala odwiedzić,  nawet tych mieszkających daleko.

Nie mam zamiaru dyskutować tu o światopoglądzie, ale patrząc na to wszystko z dystansu więcej widzę ludzi napiętych i przemęczonych niż uduchowionych i poddających się "magii świat"

W tym roku szczególnie. Nowa praca, umowa na okres próbny skłoniły mnie do pracy w tym okresie. Zdziwiłam się, ile osób w tym czasie bywa na SORze i w aptece. Nie było tłumów ale nie było też chwili wolnego. 80 pacjentów w ciągu 7,5 godziny to całkiem sporo. A jakich historii można się nasłuchać. Dla wielu osób to być może jedyna okazja, żeby z kimś porozmawiać w taki dzień.

Musiałam zwiększyć jednak dawkę antydepresantów. Myślałam, że prześliznę się na minimalnej dawce a potem ją odstawię. Dużo pracy powoduje przemęczenie. Nie jest to zdrowe, ale dwa dni bez pracy spowodowały taki zjazd nastroju, że już wolę wyjść do roboty. W związku z tym wpisałam się na dyżur 1. stycznia. W pracy jest ciężko, nie jest miło. Przed nami remont bez zamykania apteki. I te nieszczęsne e-recepty. A ja czekam choć na kilka promieni słońca, które pozwolą odzyskać chęć do życia.


12:11, nie-okrzesana
Link Komentarze (12) »
piątek, 14 grudnia 2018

ODPUŚĆ SOBIE PROSZĘ TEN SPAM !

Dla zasady nie wejdę na twoją stronę. Pozdrawiam.

10:26, nie-okrzesana
Link Komentarze (9) »
czwartek, 13 grudnia 2018

Ostatnio bywam tu na krótko. Nie zawsze komentuję, bo najzwyczajniej mój mózg zmęczony pracą nie współpracuje ze mną. Ale wiem co u Was, jestem na bieżąco.

Poza LYLOWĄ. Jej ostatnie dwa wpisy pojawiają się na mniej niż na sekundę a potem jest informacja o błędzie. Próbowałam robić zdjęcie komputerowi w tym ułamku sekundy ale nie jestem aż tak szybka. Osłona trwa zbyt krótko.  Czy ktoś jeszcze tak ma ?

19:18, nie-okrzesana
Link Komentarze (10) »
piątek, 30 listopada 2018

1. Wkurza mnie, że przy otwieraniu stron w internecie zalewana jestem reklamami "cudownych" ogłoszeń o pracę. Kiedy odpowiadałam na nie miesiąc ,dwa temu nikt nawet się nie odezwał a wciąż potrzebują, i dobrze płacą i dają super pakiety socjalne . Wczoraj pooglądałam sobie pralki, lodówki, bidety wolę to niż reklamy o poszukiwaniu laboranta. Dziś znów obok muszli klozetowej otwiera mi się ogłoszenie o naborze do fabryki kosmetyków.

2. Wczoraj przez moment zrobiło mi się bardzo smutno. Zgłosiłam się do biura pracy w celu poinformowania ich, że mam pracę, mam umowę i poradziłam sobie bez nich. Nie wiem czy wiecie, ale w Polsce istnieje program 50 +. Jeśli ktoś zatrudni "takiego" bezrobotnego otrzymuje 15 tyś. A sam bezrobotny za to, że się wysilił, otrzymuje połowę nie wykorzystanego zasiłku. Cieszyłam się na te ponad 3000. Mam do zmiany okulary i jest to pilny wydatek. Ale jak zwykle w moim wypadku "doopa blada" Nie należy mi się NIC. Bo wróciłam do poprzedniego pracodawcy. Nowa firma przejęła aptekę jako spółkę. Nazwa zostaje. Prawdopodobnie chodzi o pozwolenie na działalność.

W pracy dużo pracy, a więc dobrze. Nie ma czasu na myślenie i fanaberie. Moja "ulubiona" koleżanka ledwo mnie toleruje. Dziewczyna którą lubię, okazała się WIELKĄ intrygantką. A kolejna którą naprawdę uwielbiam odchodzi z pracy bo się wyprowadza. Mają zatrudnić nowe osoby. Trzymam się jak najdalej od tej sitwy. Ciekawe jak długo mi się to uda.

Wczoraj minęło 32 lata odkąd mam męża. A wierzcie mi, nie jest to ktoś łatwy w obsłudze.

17:41, nie-okrzesana
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 26 listopada 2018

Jak to wyszło z moją pracą.

Każdego dnia sprawdzałam wszystkie strony na jakich mogłoby ukazać się ogłoszenie. Zaczęłam też szukać pracy poza zawodem: laboratorium, księgowość, logistyka, biuro nieruchomości. Jęczałam znajomym, rozsyłałam wieści.... I nic..... Nikt nie zadzwonił nawet w sprawie zaproszenia mnie na rozmowę. Nie wiem czy CV było tandetne, czy listy motywacyjne nieciekawe. Dawałam do sprawdzenia ekspertom, mówili, że były ok. Dlatego podejrzewałam, że chodzi jednak o mój pesel i z dnia na dzień pogrążałam się w coraz większej depresji.

Starałam się nie poddawać, wynajdowałam sobie zajęcia, chodziłam na grzyby, robiłam przetwory, zapraszałam gości, przede wszystkim brałam leki. Ale potem kładłam się i nie miałam siły wstać do toalety. Rankiem marzyłam, żeby już był wieczór. Pamiętam co pisała Cytrynka - w tym zawodzie najłatwiej znaleźć pracę z polecenia. A ja, jak już wspominałam, znajomości sobie nie wyrobiłam, bo priorytetem była moja firma.

Ale koleżanka powiedziała mi, że do mojego miasta wchodzi nowa sieć i że ogłaszają nabór.

Owszem widziałam ogłoszenie, ale szukali kierownika. W desperacji odpowiedziałam na ogłoszenie, że gdyby jednak szukali technika, to ja chętnie. Ileż razy robiłam już taki manewr. Raz nawet kiedy zadzwoniłam to dostałam burę, że nie umiem czytać. Na drugi dzień jednak zadzwoniła Pani koordynator i spytała czy chciałabym podjąć pracę od następnego dnia. Zgodziłam się, zresztą w tamtym momencie zgodziłabym się zacząć od tej chwili a nawet od przedwczoraj.

Kiedy podała mi adres, oniemiałam. To moje dotychczasowe miejsce pracy! Nowa sieć kupiła tę aptekę. Trochę mnie przytkało. Trzy miesiące temu nie zgodziłabym się za żadne skarby, ale teraz? Teraz na wszystko patrzę z innej perspektywy. W tym tygodniu dostanę umowę. Umowę o pracę, a nie śmieciową, jak do tej pory.

W aptece źle się dzieje. Nowy właściciel, nowa polityka, nowe porządki nawet nowe leki. Dziewczyny przywykłe do tego, że kierownik dał im luz nie bardzo chcą się dostosować. Jedna też aplikowała do tej apteki i została wykopana przez Panią kierownik. Wykopana za nielojalność. Chciała zwolnić się cichaczem. Nie lubiłam jej najbardziej. Ta która mnie gnębiła jest w "doopę miła". Mam podejrzenia, że też chce odejść. Albo została ustawiona przez kierowniczkę, choć prosiłam, żeby tego nie robiła.

A wracając do sprawy tej apteki. Kiedy uczyłam się zawodu i dopiero wyobrażałam sobie, sobie w pracy, to zawsze podświadomie myślałam o tym właśnie miejscu.  Tu dostałam staż, tu miałam praktyki i tu zawsze byłam potrzebna. Czyżby tu skończę ?

Na razie padam na twarz, stary towar do oddania, nowy już przybył a przecież ma być remont jeszcze i reorganizacja. Zmiany personalne w toku. Wracam bardzo zmęczona ale też zadowolona i wreszcie przestaję się zadręczać.

Wiem, że to chwilowe. Ja przecież zawsze znajdę sobie powód do zamartwiania, to moja druga natura. Ale wierzę, że Wy w razie czego, przywołacie mnie do porządku.

19:22, nie-okrzesana
Link Komentarze (15) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 62