Dodatki na bloga
RSS
piątek, 31 sierpnia 2018

Wolna od obowiązków zawodowych, wyżywam się w kuchni, a właściwie nadrabiam zaległości.

Z mięs wszelakich zapomnianych w czeluściach zamrażarki robię dziś pasztet. Bedzie tego kilka kilo. Do obdarowania i na zapas kiedy wrócę do pracy. Mam nadzieję wrócić. Z darów natury znoszonych przez przyjaciół wyrabiam nalewki, wekuję, przecieram i konserwuję, na różne sposoby. W planach jeszcze pierogi conajmniej 300 sztuk, żeby czekały gotowe w zamrażarce na dni kiedy nie mam czasu lub natchnienia.

Mieszkanie prawie skończone i wysprzątane . DUBELTOWO.

Mimo siatek w oknach dostała mi się jakaś mucha do środka , słyszałam ją w worku ze śmieciami kiedy je wynosiłam. Niestety zostawiła potomstwo. Po kilku dniach miałam wysyp. Wielkich błyszczących połyskujących na zielono w ilości ok 80. Przy 40. przestałam liczyć. Na moich bielutkich meblach i ścianach w sterylnie czystej kuchni. Kokony znalazłam w koszyku z ziemniakami.  Obrzydlistwo mówię wam. Płodna ta mucha wyjątkowo.

Nie wiem czy wrócę do mojego poprzedniego miejsca pracy. Najpierw muszę odpocząć po mobingu. Miałam dwa wyjścia zachowywać się grzecznie i z szacunkiem albo zejść do poziomu jednej osoby. Zdecydowałam się na to pierwsze. Nie wiem teraz czy dobrze, może powinnam się postawić? Kierownictwo na zwolnieniu lekarskim a tu giną leki, ginie kasa i ja mam kontrolę prawie osobistą. Jeszcze tylko nie dostałam zarzutu za wybuch konfliktu Rosja - USA. Bratowa podsumowała: "Witaj w codziennym świecie. Do tej pory ty byłaś pracodawcą nie miałaś pojęcia co to znaczy pracować z ludźmi a do tego z babami."

Na granicy załamania nerwowego -na szczęście kierownictwo zaingerowało i osobiście zapewniło, że jest wszystko ok. I że dalej widzi naszą współpracę. 

Po prostu jedna koleżanka źle znosi menopauzę i do tego odkryła, że więcej zarabiam. Jest to jakieś pocieszenie , nie powiem. Ale przykro.

Czy Wy też macie już dość grilowania, kociołków i innych spotkań towarzyskich ?

12:37, nie-okrzesana
Link Komentarze (10) »
środa, 08 sierpnia 2018

Ile to jest 119 PLN ?

Brakuje mi jeszcze kilku elementów do mojego nowego mieszkania. Głównie dlatego, że nie umiemy znaleźć z mężem kompromisu. Wojna o każdy detal. Mnie się coś podoba, a on czepia się parametrów technicznych.

W ścianie nad stołem wisi kabel i straszy, a mnie to "rybka"

W końcu odpuścił i znaleźliśmy coś co oboje akceptujemy.

Prosty kinkiet do dość surowego pomieszczenia.

https://www.beliani.pl/lampa-scienna-szklana-transparentna-lovat.html

Już w koszyku mnie tknęło , ponieważ znalazłam w nim 3 sztuki. No, może coś mi się kliknęło niechcący- pomyślałam. Poprawiłam.

Gdy przyszło do płacenia dowiedziałam się, że polskie zł mnożymy przez 6. Do zapłacenia jest dokładnie 714 zł . Ale przesyłka gratis !

Lampa mi się podoba nawet bardzo i powinnam wiedzieć, że 119 to coś podejrzanie wygląda. Ale w końcu, bez żarówki jest.

Skandal nad skandale. Drut będzie sterczał ze ściany i już.

21:31, nie-okrzesana
Link Komentarze (12) »
niedziela, 05 sierpnia 2018

Jutro idę złożyć swoje pierwsze podanie o pracę w życiu. Takie prawdziwe bo do państwowej instytucji. Spać pewnie nie będę z emocji. Raczej nie mam złudzeń i nie oczekuję z nadzieją, ale co mi szkodzi złożyć?

Tydzień temu załapałam doła. W momencie kiedy, wszystko wychodziło na prostą, gdy postanowiłam odłożyć tabletkę szczęścia ( ba zaczęłam znów tyć)

Moja szefowa uświadomiła mi, że bardzo ceni moje umiejętności, dyspozycyjność i zaangażowanie, ale chyba mam świadomość, że krótko przed okresem ochronnym nikt nie odważy się mnie zatrudnić.  Nooooo nie miałam takiej świadomości i staram się o tym nie myśleć.

21:01, nie-okrzesana
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 30 lipca 2018

Pół roku minęło odkąd zamknęłam firmę. Nie wierzę! No nie wierzę !

Uświadomiła mi to pani w biurze pracy gdzie poszłam dowiadywać się o zasiłek dla bezrobotnych. Dziwne uczucie, starać się o zasiłek. Trochę się wstydzę, zawsze dotąd liczyłam sama na siebie. Ale na ubezpieczeniu mi zależy, a nie na tych upokarzających wypłatach.

No wiec zasiłek mi się nie należy, ponieważ powinno się zarejestrować w ciągu 6 miesięcy od zamknięcia firmy (I nie ważne, że przez 25 lat nigdy nie zalegało się ze składkami, nie prosiło Państwa o pieniądze , dotacje, nawet nie było się jednego dnia na zwolnieniu lekarskim)

Mówię na to, że przecież mam jeszcze jeden dzień. Otóż NIE ! Nie można wystąpić o zasiłek, mając umowę zlecenie czy cokolwiek innego śmieciowego nawet 1 dzień. A oni widzą w swoim komputerku, że ja pracuję na umowie zlecenie. Szlak mnie trafił bo w przed chwilą w ZUS-e nie wiedzieli, że ja płaciłam składki regularnie i terminowo. Potrzebują na to co najmniej tygodnia.

Na szczęście dla mnie na przestrzeni tego pół roku, pracując na umowie zleceniu osiągałam przychody przekraczające najniższą krajową w związku z tym w momencie ustania umowy zlecenia mogę się o ten zasiłek ubiegać.

K. wróciła definitywnie z macierzyńskiego, pomimo, że intensywnie szuka pracy w innych miejscach. Nie maja dla mnie etatu. Z końcem sierpnia zostanę tą bezrobotną albo zdarzy się cud i znajdę pracę gdzie indziej. Albo znajdzie ją K. kierowniczka chce mnie zostawić. Uświadomiłam sobie, że potrzebuje tego cudu bo w moim wieku raczej nie zatrudniają już. Codziennie powtarzam sobie: będziesz się martwić za rok, teraz na bezrobociu jakoś przetrzymasz, odpoczniesz. Ale zaczynam się martwić a jak przez rok nie znajdę roboty???

I tym sposobem odeszłam od tematu. Miało być o uciekającym czasie. O tym, że nie zdążyłam nawet pomyśleć o planach. życie podjęło za mnie decyzję i z dnia na dzień okazało się, że pół roku za mną.

W sumie fajne pół roku pomimo intensywności. Ale o tym napiszę wam następnym razem.

17:29, nie-okrzesana
Link Komentarze (7) »
niedziela, 01 lipca 2018

Jestem a jakby mnie nie było. Czuję się jednak nieco rozgrzeszona, bo widzę, że nie tylko ja zrobiłam sobie przerwę. Starałam się wpadać i śledzić co u was, jednak. Jedną z przyczyn jest to, ze w ogóle nie tykam komputera. Kiedyś musiałam codziennie wejść, żeby przynajmniej sprawdzić pocztę, bo może jakiś klient się odezwie. Potem był oczywiście blog i inne atrakcje. Teraz kiedy nie muszę tu nic robić to jakoś tak szkoda mi czasu. Wciąż mam deficyt snu, więc skoro mam wybór same rozumiecie...

Ale prawda jest też taka, że nie mam swojego ulubionego miejsca w którym oddawałabym się przyjemności czytania. Pokój wciąż nie umeblowany. Kuchenny stół czy sypialnia nie dają mi tej intymności jakiej potrzebuję do aktywności na blogu. A meble kiedy kupię? Nie wiem , na razie mi się nie chce. Wciąż pracuję i to bardzo dużo,ale już mam wysprzątane. Wreszcie. Daje mi to trochę komfortu psychicznego. No i wyskoczyłam na tydzień na Sardynię. Było cudnie ale szczegółów nie pamiętam, nie miałam jeszcze czasu przejrzeć zdjęć. Pozdrawiam Was dziewczyny i myślę o Was.

16:14, nie-okrzesana
Link Komentarze (7) »
sobota, 19 maja 2018

Ale !

Mam pracę z której nie mogę sobie wziąć wolnego w najbliższych dniach. Zapalenie krtani i lekką gorączkę, zbijaną lekami. Nierozpakowane torby, dużo toreb. I ból głowy. Tak, że ten...

 

Bardzo dziękuję za wsparcie i wasze komentarze w poprzednim wpisie.

10:19, nie-okrzesana
Link Komentarze (13) »
sobota, 12 maja 2018

Na razie przeklinam dzień w którym wymyśliłam przeprowadzkę. Przeklinam też dostawcę internetu.

16:17, nie-okrzesana
Link Komentarze (7) »
sobota, 28 kwietnia 2018

Wiosna przyszła , energia odeszła. I nie wróci tak szybko, bo przeraża ją huk roboty jaka przede mną. Próbowałam małymi kroczkami systematycznie, albo na odwrót, spiąć pośladki i przepchnąć jakiś etap. Nic z tego. 

Jak mi się nie chce..... Tak bardzo nie chce....  Ktoś to zaśpiewał przede mną. I jeszcze ma tantiemy.

W pracy jestem sprężona na maksa. I wychodzi mi to bokiem. Wczoraj koleżanka przyniosła zwolnienie. (a niech ją, nie zakładam jednak, że majówkę zaczęła) A tu koniec miesiąca. Ludzie przypominają sobie nagle, że na majówkę warto by kupić dodatkowy raphacholin, stoperan, 2KC, aspirynę itd. Lekarze wypuszczają chorych z oddziału więc ci przychodzą z plikami recept. No bo gdzie dostaną clexane i pradaksę jak nie tu? No i jeszcze niektórzy znaleźli jakieś stare recepty a mogą się przeterminować w maju. I dyżur na dermatologii a więc  maści robionych na poczekaniu więcej niż 30.

Przyszłam do domu spojrzałam na kurz. Skoro on leży to ja też poszłam pod koc. Po dwu godzinach wywaliła mi taka opryszczka, że chyba z dziesięć lat nie miałam tak wielkiej.

Dziś starłam kurz ale sama leżę dalej.

17:29, nie-okrzesana
Link Komentarze (14) »
niedziela, 15 kwietnia 2018

Przyszła ! Wiosna, wiosenka , wiosneczka.                                                                        

Moja ulubiona pora roku. Jeszcze nie w pełnym rozkwicie, intro wiosny właściwie. Rano słyszę synogarlice wijące gniazda u sąsiadów, wieczorem kosa. Nie wyobrażam sobie w tym czasie wyjazdu za granicę, za tydzień, dwa owszem ale nie teraz. Wczoraj skowronki na wsi tak dawały, że płakać mi się chciało ze wzruszenia. Wszystko wydaje się cudowne i proste. Każdy dzień niesie nadzieję. Nie jestem naiwna, wiem, że to tylko wyrzut endorfin z powodu słońca. Nie zmieni to sytuacji w polityce światowej, krajowej czy społecznej.  

Ale co tam, cieszmy się słońcem i budzącą przyrodą.

Tylko za chiny ubrać się nie umiem o tej porze. Zawsze jest albo lekko za zimno, albo za gorąco.

20:24, nie-okrzesana
Link Komentarze (10) »
środa, 04 kwietnia 2018

Jestem, a jakby mnie nie było. Ten stan zawieszenia mnie dobija. Jestem rozdrażniona i nic mi się nie chce. Choć podejrzewam, że ma to jednak związek z wiekiem i przesileniem wiosennym.

Termin przeprowadzki wciąż nie ustalony, ale od kilku miesięcy jest aktualne powiedzenie, że już lada dzień. Nie jest to niczyja wina. Bo grypa, bo praca, bo jeżdżenie po klinikach z mężem, bo wizyty w klinice stomatologicznej.  Tak więc chałupa mi zarasta, bo przecież nie będę sprzątać dzień przed przeprowadzką. W nowym mieszkaniu nie mogę, bo jeszcze kilka dziurek tylko, trzeba nawiercić, więc dopiero potem. I tak tkwię w tej stagnacji nie mogąc upuścić frustracji poprzez układnie w szafach np.

Mąż ma wynik na tyle dobry, że można planować żyć dalej, ale nie jest to, niestety, zupełnie prawidłowy wynik. Zresztą problemy wynikające z wieku zaczynają pojawiać się też na innych frontach.

Jedyną odskocznią jest dla mnie praca. Kocham ją, zatracam się w niej na 100%, ale wracam wyczerpana w związku z tym na 200%. Za jakiś czas chciałabym aplikować na umowę o pracę na pełny etat ale jeszcze nie podjęłam decyzji czy to będzie to miejsce. Wszędzie są problemy ale złodziej w załodze to najgorsze co może być.

W chwilach kiedy mam trochę energii nadrabiam zaległości czytelnicze. Żeby w pełni przygotować się do czwartej części Zafona która czeka na mnie od wielu miesięcy, wróciłam do pierwszej i rozkoszuję się starą Barceloną i jej mrocznymi tajemnicami.

13:09, nie-okrzesana
Link Komentarze (12) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 61