Dodatki na bloga
RSS
piątek, 09 listopada 2018

Jestem, odwiedzam was ale brakuje czasem sił na komentarze. Nie piszę, bo ileż można jęczeć na ten sam temat. Trudno pisać o czymś innym, jak łeb sparaliżowany psychotropami. Czy  w waszym życiu bywa tak, że jak wydarzy się coś dobrego, to potem musi przyjść zaraz kara?

Tiaaaa,  oto przemyślenie na jakie zdobyła się dziś niepoprawna pesymistka. Ale nawet nie widać światełka w tunelu. Wyjeżdżam na ten weekend do przyjaciół, ale wbrew sobie. Najchętniej nie wstawałabym z łóżka.

19:24, nie-okrzesana
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 22 października 2018

Fajny wpis miałam, ale poszedł się paść.

Co jeszcze miałam?

1. Laptopa w naprawie, wiec podglądałam was jednym okiem tylko

2. Ciocię moja ukochaną która ostatnie 20 lat mieszkała we Włoszech i to mnie absorbowało bardzo.

3. Zaległe wizyty towarzyskie u przyjaciół i rodziny w związku z przyjazdem cioci

4. Dwa pogrzeby , na szczęście nie u bliskich.

5. Depresję. Właściwie mam ja nadal z powodu braku pracy i perspektyw na pracę. Za to mam zasiłek i duuużo czasu.

6. Dwa spotkania z koleżankami mieszkającymi za granicą które odwiedziły moje miasto.

Nie mam planów na ten tydzień. Nie wiem co robić, wciąż czekam na TEN telefon. Jestem chyba już gotowa dojeżdżać do innego miasta.

Nie mam też zamiarów zanudzać was moimi zgorzkniałymi myślami, w związku z tym nie będę się tu wywnętrzniać do czasu, aż coś się nie zmieni.

10:49, nie-okrzesana
Link Komentarze (16) »
środa, 03 października 2018

Kilka miesięcy temu zaliczyłam poważny kryzys. Depresja jak Rów Mariański.

Przez wpis Margi. Napisała o kobiecie u której były tylko dwie zmiany pościeli i dwa koce.

Byłam wtedy w trakcie zmiany mieszkania. Miałam postanowienie: Tylko istotne rzeczy, najbardziej potrzebne, żadnych sentymentalnych bibelotów, ubrań których nie noszę, przedmiotów których nie używam.

Postanowienia postanowieniami, a życie swoje.

Przeprowadzałam się w pośpiechu, nie miałam czasu na uważną segregację. Miałam zrobić ją przy rozpakowywaniu. Potem, żeby uniknąć zbędnego bałaganu wrzuciłam wszystko do szaf ( mam ich dużo, jak wiecie) Przejrzeć miałam je później, ponieważ pracowałam także w weekendy. Kiedy próbowałam się wreszcie za to zabrać, to zrobiło mi się ich szkoda.

Skoro mieszczą się w nowym mieszkaniu, to może lepiej nie pozbywać się pewnych rzeczy pochopnie? Może przyjdą jeszcze gorsze czasy i np. kożuch z lat 90 jeszcze się przyda? A może  pozbywanie się mniej używanych rzeczy jest niemoralne, bo innych na nie nie stać? Nierozważne, bo nie wiadomo co nas jeszcze czeka? Zbyt narwane, bo moda przecież zawsze wraca?  I kiedy już jakoś przetłumaczyłam sobie, że upchane pawlacze jeszcze nikomu nie zaszkodziły, Marga wyjechała z tym wpisem. Opisała stan zupełnie mi obcy jednak w moim odczuciu wzorowy. I tak przez kilka tygodni ścierały się we mnie moje potrzeby, oczekiwania, wątpliwości i nagromadzone życiowe doświadczenie. Z czasem inne sprawy zepchnęły na dalszy plan te dylematy. Jestem gdzieś w połowie tej drogi.

A teraz zdjęcia. Jak pisałam nic nadzwyczajnego, ale skoro jesteście ciekawe to czemu nie? Ja tez jestem ciekawa i bardzo chętnie oglądam cudze wnętrza.

To wszystko nie jest tak zupełnie "moje", bo musiałam uwzględnić potrzeby i zdanie męża. Może kiedyś jeszcze urządzę coś naprawdę według swojego gustu.

Marga bądź wyrozumiała, to zdjęcia z telefonu, a ze mnie  żaden fotograf.

Przypomnę , było tak :

Po remoncie

Tu rządzę:

Góra biała, dół, blaty i podłoga jasno szare. Pomiędzy hartowane, białe szkło, żeby łatwiej utrzymać czystość.

Jadalnia- jestem zadowolona wyszło prawie jak chciałam.

Ten pasek nad stołem jakby przez przypadek. Nie było go w planach, ale ściana nie wytrzymywała, trzeba było zabezpieczyć ja dodatkowo przed obijaniem laminowaną tapetą. Nad stołem wywalczony kinkiet.

Na koniec to  miejsce z którego do was zaglądam. Brakuje tu jeszcze poduszek w kolorze fuksji , może kwiatka , osłonek na doniczki. Jest jeszcze opcja z jakimś kolorowym gobelinem na ścianę, który wpuści trochę życia i wytłumi pokój.


21:30, nie-okrzesana
Link Komentarze (20) »
sobota, 29 września 2018

Blog przestał mnie kręcić. I tak się dziwię, że wytrzymałam tyle lat. Ale za wami tęsknię, więc nie zrezygnuję, może pozostanę jedynie mniej aktywna.

Zasiliłam szeregi bezrobotnych, z prawem do zasiłku 120%. To dla mnie nowość. Przez trzy miesiące będę dostawać ponad 800 zł. Wow ! Ale ubezpieczenie mam i może jakiś pracodawca zechce mnie zatrudnić  ze względu na program 50+

Nie umiem się jeszcze odnaleźć w sytuacji, gdy trzeba się liczyć z każdym wydatkiem, pilnować ustalonego planu budżetu domowego i zrezygnować ze spontanicznych zakupów. Ale uczę się.

Nawet zaczęłam czerpać radość z przymusowego wolnego. Staram nacieszyć się byciem w domu, bo wierzę, że jednak dostanę pracę. Jakoś tak mi nic nie wychodzi ostatnio. Poprzednie mieszkanie stoi puste. Na początku roku, wynajmujący pchali się drzwiami i oknami. Teraz kiedy jestem już gotowa, nie ma nikogo. Stresuje się tym, bo puste mieszkanie, generuje koszty. A tu zimowe obuwie należałoby kupić, pilnie.

Zadomowiłam się już w nowym mieszkaniu. Jest jasno i prosto. Bez zbędnych dupersznitów - kurzołapów. Brakuje jeszcze kilku drobiazgów, ale dobrze się tu czujemy. Choć wyposażenie jest raczej proste to udało się stworzyć przyjazną atmosferę. Fajne miejsce i w porządku sąsiedzi. Duuuuży parking i duuużo szaf. Czegoż więcej potrzeba do szczęścia? Chyba w tej chwili to tylko zdrowia i stałych dochodów. Staram się myśleć pozytywnie.

 

12:29, nie-okrzesana
Link Komentarze (14) »
piątek, 31 sierpnia 2018

Wolna od obowiązków zawodowych, wyżywam się w kuchni, a właściwie nadrabiam zaległości.

Z mięs wszelakich zapomnianych w czeluściach zamrażarki robię dziś pasztet. Bedzie tego kilka kilo. Do obdarowania i na zapas kiedy wrócę do pracy. Mam nadzieję wrócić. Z darów natury znoszonych przez przyjaciół wyrabiam nalewki, wekuję, przecieram i konserwuję, na różne sposoby. W planach jeszcze pierogi conajmniej 300 sztuk, żeby czekały gotowe w zamrażarce na dni kiedy nie mam czasu lub natchnienia.

Mieszkanie prawie skończone i wysprzątane . DUBELTOWO.

Mimo siatek w oknach dostała mi się jakaś mucha do środka , słyszałam ją w worku ze śmieciami kiedy je wynosiłam. Niestety zostawiła potomstwo. Po kilku dniach miałam wysyp. Wielkich błyszczących połyskujących na zielono w ilości ok 80. Przy 40. przestałam liczyć. Na moich bielutkich meblach i ścianach w sterylnie czystej kuchni. Kokony znalazłam w koszyku z ziemniakami.  Obrzydlistwo mówię wam. Płodna ta mucha wyjątkowo.

Nie wiem czy wrócę do mojego poprzedniego miejsca pracy. Najpierw muszę odpocząć po mobingu. Miałam dwa wyjścia zachowywać się grzecznie i z szacunkiem albo zejść do poziomu jednej osoby. Zdecydowałam się na to pierwsze. Nie wiem teraz czy dobrze, może powinnam się postawić? Kierownictwo na zwolnieniu lekarskim a tu giną leki, ginie kasa i ja mam kontrolę prawie osobistą. Jeszcze tylko nie dostałam zarzutu za wybuch konfliktu Rosja - USA. Bratowa podsumowała: "Witaj w codziennym świecie. Do tej pory ty byłaś pracodawcą nie miałaś pojęcia co to znaczy pracować z ludźmi a do tego z babami."

Na granicy załamania nerwowego -na szczęście kierownictwo zaingerowało i osobiście zapewniło, że jest wszystko ok. I że dalej widzi naszą współpracę. 

Po prostu jedna koleżanka źle znosi menopauzę i do tego odkryła, że więcej zarabiam. Jest to jakieś pocieszenie , nie powiem. Ale przykro.

Czy Wy też macie już dość grilowania, kociołków i innych spotkań towarzyskich ?

12:37, nie-okrzesana
Link Komentarze (10) »
środa, 08 sierpnia 2018

Ile to jest 119 PLN ?

Brakuje mi jeszcze kilku elementów do mojego nowego mieszkania. Głównie dlatego, że nie umiemy znaleźć z mężem kompromisu. Wojna o każdy detal. Mnie się coś podoba, a on czepia się parametrów technicznych.

W ścianie nad stołem wisi kabel i straszy, a mnie to "rybka"

W końcu odpuścił i znaleźliśmy coś co oboje akceptujemy.

Prosty kinkiet do dość surowego pomieszczenia.

https://www.beliani.pl/lampa-scienna-szklana-transparentna-lovat.html

Już w koszyku mnie tknęło , ponieważ znalazłam w nim 3 sztuki. No, może coś mi się kliknęło niechcący- pomyślałam. Poprawiłam.

Gdy przyszło do płacenia dowiedziałam się, że polskie zł mnożymy przez 6. Do zapłacenia jest dokładnie 714 zł . Ale przesyłka gratis !

Lampa mi się podoba nawet bardzo i powinnam wiedzieć, że 119 to coś podejrzanie wygląda. Ale w końcu, bez żarówki jest.

Skandal nad skandale. Drut będzie sterczał ze ściany i już.

21:31, nie-okrzesana
Link Komentarze (12) »
niedziela, 05 sierpnia 2018

Jutro idę złożyć swoje pierwsze podanie o pracę w życiu. Takie prawdziwe bo do państwowej instytucji. Spać pewnie nie będę z emocji. Raczej nie mam złudzeń i nie oczekuję z nadzieją, ale co mi szkodzi złożyć?

Tydzień temu załapałam doła. W momencie kiedy, wszystko wychodziło na prostą, gdy postanowiłam odłożyć tabletkę szczęścia ( ba zaczęłam znów tyć)

Moja szefowa uświadomiła mi, że bardzo ceni moje umiejętności, dyspozycyjność i zaangażowanie, ale chyba mam świadomość, że krótko przed okresem ochronnym nikt nie odważy się mnie zatrudnić.  Nooooo nie miałam takiej świadomości i staram się o tym nie myśleć.

21:01, nie-okrzesana
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 30 lipca 2018

Pół roku minęło odkąd zamknęłam firmę. Nie wierzę! No nie wierzę !

Uświadomiła mi to pani w biurze pracy gdzie poszłam dowiadywać się o zasiłek dla bezrobotnych. Dziwne uczucie, starać się o zasiłek. Trochę się wstydzę, zawsze dotąd liczyłam sama na siebie. Ale na ubezpieczeniu mi zależy, a nie na tych upokarzających wypłatach.

No wiec zasiłek mi się nie należy, ponieważ powinno się zarejestrować w ciągu 6 miesięcy od zamknięcia firmy (I nie ważne, że przez 25 lat nigdy nie zalegało się ze składkami, nie prosiło Państwa o pieniądze , dotacje, nawet nie było się jednego dnia na zwolnieniu lekarskim)

Mówię na to, że przecież mam jeszcze jeden dzień. Otóż NIE ! Nie można wystąpić o zasiłek, mając umowę zlecenie czy cokolwiek innego śmieciowego nawet 1 dzień. A oni widzą w swoim komputerku, że ja pracuję na umowie zlecenie. Szlak mnie trafił bo w przed chwilą w ZUS-e nie wiedzieli, że ja płaciłam składki regularnie i terminowo. Potrzebują na to co najmniej tygodnia.

Na szczęście dla mnie na przestrzeni tego pół roku, pracując na umowie zleceniu osiągałam przychody przekraczające najniższą krajową w związku z tym w momencie ustania umowy zlecenia mogę się o ten zasiłek ubiegać.

K. wróciła definitywnie z macierzyńskiego, pomimo, że intensywnie szuka pracy w innych miejscach. Nie maja dla mnie etatu. Z końcem sierpnia zostanę tą bezrobotną albo zdarzy się cud i znajdę pracę gdzie indziej. Albo znajdzie ją K. kierowniczka chce mnie zostawić. Uświadomiłam sobie, że potrzebuje tego cudu bo w moim wieku raczej nie zatrudniają już. Codziennie powtarzam sobie: będziesz się martwić za rok, teraz na bezrobociu jakoś przetrzymasz, odpoczniesz. Ale zaczynam się martwić a jak przez rok nie znajdę roboty???

I tym sposobem odeszłam od tematu. Miało być o uciekającym czasie. O tym, że nie zdążyłam nawet pomyśleć o planach. życie podjęło za mnie decyzję i z dnia na dzień okazało się, że pół roku za mną.

W sumie fajne pół roku pomimo intensywności. Ale o tym napiszę wam następnym razem.

17:29, nie-okrzesana
Link Komentarze (7) »
niedziela, 01 lipca 2018

Jestem a jakby mnie nie było. Czuję się jednak nieco rozgrzeszona, bo widzę, że nie tylko ja zrobiłam sobie przerwę. Starałam się wpadać i śledzić co u was, jednak. Jedną z przyczyn jest to, ze w ogóle nie tykam komputera. Kiedyś musiałam codziennie wejść, żeby przynajmniej sprawdzić pocztę, bo może jakiś klient się odezwie. Potem był oczywiście blog i inne atrakcje. Teraz kiedy nie muszę tu nic robić to jakoś tak szkoda mi czasu. Wciąż mam deficyt snu, więc skoro mam wybór same rozumiecie...

Ale prawda jest też taka, że nie mam swojego ulubionego miejsca w którym oddawałabym się przyjemności czytania. Pokój wciąż nie umeblowany. Kuchenny stół czy sypialnia nie dają mi tej intymności jakiej potrzebuję do aktywności na blogu. A meble kiedy kupię? Nie wiem , na razie mi się nie chce. Wciąż pracuję i to bardzo dużo,ale już mam wysprzątane. Wreszcie. Daje mi to trochę komfortu psychicznego. No i wyskoczyłam na tydzień na Sardynię. Było cudnie ale szczegółów nie pamiętam, nie miałam jeszcze czasu przejrzeć zdjęć. Pozdrawiam Was dziewczyny i myślę o Was.

16:14, nie-okrzesana
Link Komentarze (7) »
sobota, 19 maja 2018

Ale !

Mam pracę z której nie mogę sobie wziąć wolnego w najbliższych dniach. Zapalenie krtani i lekką gorączkę, zbijaną lekami. Nierozpakowane torby, dużo toreb. I ból głowy. Tak, że ten...

 

Bardzo dziękuję za wsparcie i wasze komentarze w poprzednim wpisie.

10:19, nie-okrzesana
Link Komentarze (13) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 61